czwartek, 1 sierpnia 2013
Książka, którą dzisiaj skończyłam czytać wprowadziła mnie w zachwyt! Z każdym otwarciem strony na, której poprzednio skończyłam, w jednej sekundzie przenosiłam się do tamtej rzeczywistości, do świata, który był wyraźniejszy niż nasz, którego nie dostrzegamy. I teraz tak jak Ruth będę żyć -przynajmniej przez najbliższy czas -życiem Margot z myślami krążącymi gdzieś wokół niej. Anioł Stróż, z czym wam się to kojarzy? mi z tymi z babcinych obrazów, w drewnianej ramce, zżółkłych już od starości i wyblakłych od słońca, a on na nich z twarzą bez emocji i tak denerwującym wizerunkiem, że przestawał być dla mnie czymś nadzwyczajnym. Książka przedstawia go zupełnie inaczej... rozchwianego emocjonalnie, skłonnego do popełniania błędów, wahającego się... jak to kobieta w opałach. Zaraz po skończeniu ostatniej strony, setki słów przechodziły mi przez głowę, określające co czuję i jakie to zajebiste jest dzieło Carolyn Jess-Cooke, teraz mam pustkę nie do opisania, zwyczajnie mnie zatkało...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
no ktora jestes? ;> wogole mialas mi wyslac zdjecia ze stawow i co? :D
OdpowiedzUsuńprzedostatnia jak zawsze;p taak? mialam wysłac?;p
Usuńno juz sie pakuje powoli :D
OdpowiedzUsuńpisalam ci sms ze chce na poczte zdjecia :D ale z bramki to moze nie doszedl
aaa, no to na pewno nie dostałam;p kurde, to ktoregoś dnia Ci wyśle;p
Usuń