poniedziałek, 15 lutego 2016

Po walentynkach

Tyle czasu już tutaj nie zaglądałam, że teraz nie wiem od czego zacząć.
Bardzo dużo zaszło zmian w moim życiu, mam nadzieje, że na lepsze. Póki co, nastąpił okres czekania, na wszystko co planuję zmienić. Plus jest taki, że nie będę z tym wszystkim sama. Zdałam sobie sprawę, jak niewielu ludzi jest mi potrzebnych do szczęścia. Tak bardzo mnie to cieszy! Dodają mi skrzydeł do działania, wspierają w każdej decyzji i nie wypominają potknięć. Mam nadzieję, że jakoś spłacam Wam ten dług ;)
A najbardziej cieszy mnie to, że właśnie w tym czasie, nasze kontakty są tak intensywne!

Przechodząc do Walentynek... To były moje jedne z najlepszych!  Nie chodzi o mdłe serduszka, tylko o tę chwile, kiedy miałam Was wszystkich razem, przy sobie ;) Uważam to 'święto' za wspaniałą okazję, żeby sprawić przyjemność swoim bliskim, spotkać się, powspominać i po prostu pośmiać. Walentynki sprawiły, że każdy z nas miał okazję na chwile zatrzymać sie w tym biegu i spędzić dzień oddychając spokojniej. Bardzo dziękuję za wczorajszy wieczór! Za tę chwile!

A tym czasem...










wtorek, 15 grudnia 2015

3 dni

Jeszcze 3 dni i wolne, aż do 6.01!  Cudownie!
Niemniej jednak, będę w ciągłym biegu i rozjazdach, aż boję się, że nie odpocznę ;)
3 dni męczarni, które śnią mi się po nocach... Jak zmęczę się tym wszystkim, to witaj wojsko, wtedy macie już pozamiatane :D

Jak tam prezenty? Ja nie mam jeszcze kupionych, a czasu mniej i mniej... Coż, ze świętami jak z wędką, czasem trzeba się szarpnąć. A co do świąt, nie czuję ich tego roku, ale to pewnie, jak większość ludzi. Wolałabym spędzić je z polsatem, pod kocem, w zaciszu swojego łóżka. Staram się, żeby to zmienić, ale chyba nic z tego nie będzie i myślę, że będę musiała obejść je jak co roku, modląc się, żeby jak najszybciej minęło dzielenie się opłatkiem. Tak, z roku na rok proszę mamę, żeby wyeliminować tę tradycję z planu wieczoru, jednak na marne idą moje starania. Mimo tego, bardziej wierzę w to, że mi się uda, niż w te życzenia. Wiadomo, nie mam na myśli wszystkich, ale wiem, że tak jak i ja- składam szczera prosto z serca i te mniej prawdziwe- taki i inni w stosunku do mnie. Wiec pytam się, po cholerę nam sztuczne uśmiechy?! To już urodziny nie wystarczą?  ;)

Bez zdjęć się nie obejdzie...









Z poważaniem,
Aparatka😯

czwartek, 3 grudnia 2015

Grudzień

No to mamy grudzień!
Masa czasu minęła od ostatniego wpisu.  Tak to już ze mna ostatnio jest, że tak bardzo nie wiem, za co się zabrać, że w końcu nie robię nic :)

Co do grudnia... Uwielbiam ten miesiąc! Zaczęło się od tego, że kiedyś w tym miesiącu patrząc za okno, widziałam tylko biały puch. Nic więcej nie miało znaczenia. Do tego, uwielbiam mikołajki i święta Bożego Narodzenia- mimo, że rodzice nigdy nie zadbali o to, żebym wierzyła z całego, swojego malutkiego serca w świętego Mikołaja, jak inne dzieci. Trzeci argument... Moje urodziny! Zawsze na nie czekałam z wielką niecierpliwością, po czym moja fascynacja mijała wraz z pierwszą gwiazdką, kiedy wszyscy dostawali tyle samo prezentów co ja, ale tylko do mnie były kierowane słowa, że ten prezent to już pod choinkę i na urodziny. Jakby tego było mało, to w dwa dni potrafiłam rozchorować się tak bardzo, że nigdy nie wyglądałam ładnie na zdjęciach, z tyloma balonami ile akurat kończyłam lat. Przez moje zarazki nigdy nie miałam przyjecia i masy gości.
Ale nie ze mną te numery! Nikt, ani nic nie zdołało zniszczyć mojej naiwności, że za rok będzie lepiej. Teraz, już wiem, że nigdy nie będzie z tym lepiej, bo przecież połowa miejsc, w których można spedzić ten czas jest zamknięta ;)
Teraz mam inny dzień w tym miesiącu, na który czekam. Teraz jest inaczej. Teraz jest lepiej! A wszystkim tym, którzy muszą kupować nam prezenty... Współczuję z całego swojego malutkiego serca. 4 okazje na wydanie pieniędzy w ciągu jednego miesiaca- to dramat.

A co u mnie... Wystarczy pisania ;)












środa, 21 października 2015

Weekend


Dzisiejszy dzień podoba mi się coraz bardziej!
Najpierw zaspałam na poranny rozruchowy wykład, po czym Pani profesor zrezygnowała z jego przeprowadzenia, a więc nic mnie nie ominęło. Udało mi się dotrzeć z językiem na brodzie na miejsce kolejnych zajęć, po czym dowiedziałam się, że ćwiczenia się nie odbędą. Jednoczesne wkurzenie, że na darmo jechałam i radość z nadchodzącego weekendu- to jest to, co lubię najbardziej!  Taak. Mam już weekend :D i całą mase pomysłów co robić innego niż uczyć się na kolokwia.

wtorek, 6 października 2015

katastrof

 snap mbgracja


Dzisiaj pierwszy dzień na uniwersytecie... 
myślałam, że zdechnę. W sumie nic specjalnego nie robiłam, tylko jedne zajęcia.. myślę, że to ta nuda mnie tak wykończyła. Właściwie cały dzisiejszy dzień nie należał do tych naj, najlepszych... powoli zamieniam się w galaretkę ;o 
-hah, spokojnie! profesorzy będą wiedzieli, jak to zmienić 
To był mój 'poniedziałek'

Pomijając jednak dzisiejszy dzień, jestem meega szczęśliwa! Póki co, nic tego nie zmieni! 
zabolało?






gumball

czwartek, 13 sierpnia 2015

Tylko my

Jest pięknie!

Nadal cała masa obowiazków, ciągłe zmęczenie i ten gorąc... Ale tu gdzie jestem, to właściwe miejsce, moje miejsce. Lubię ten czas kiedy wracam do domu i mogę zatopić się w ciszy. Nie jestem pustelnikiem ani odludkiem. Po prostu lubię samotność. Po tylu latach potrzebowałam przestrzeni, by mentalnie "podrapać się w tyłek". A kiedy zapominam o wszystkich czynnikach, jakie działają mi na nerwy... Przychodzi wszystko czego potrzebuje. Zmęczone, ale zadowolone twarze, z ciepłym słowem na ustach.
A te wieczory! Uwielbiam je! Miło jest razem usiaść, posłuchać przeróżnych opowieści i zawsze w innych okolicznościach;)
Świętujemy- w zasadzie nigdy, nikt nie wie co świętujemy, ale jest pysznie

niedziela, 9 sierpnia 2015

Śniadanie mistrzów

W niedziele, ponoć obiad jest tym najważniejszym posiłkiem...
My postanowilismy ten dzień uczcić boskim śniadaniem, a co! coś od życia też nam się należy!:)
Monika w kuchni= poparzone ręce... Tradycji stało się zadość, ale można to też ująć tak.. Cóż za poświęcenie i oddanie, aby mordy się najadły:D