Nie wierzę, że wrzucam zdjęcia tego miasta... ale ostatnio chyba w nic już nie wierzę, a zwłaszcza w siebie :) tak to mnie los pokarał, począwszy od miejsca zamieszkania.
Rzeczy niemożliwe stają się możliwymi, a świat wywraca się do góry nogami.
Tak jak to dzisiaj pięknie nazwaliśmy... zewnętrzna część ciała nakryła się wewnętrzną, ajj.. tyle inspiracji popłynęło ze zwierzaka przy drodze, którego ciężko było już zidentyfikować, czym faktycznie był :)
Łał, to takie kwaśne, że aż w oczy piecze.
Jeszcze tylko brakuje rycerze na białym koniu... ale żenada...
I przechodząc do sedna sprawy.. Wszystkiego Najlepszego! <3
Czym dłużej myślę, tym bardziej wiem, że nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba!
