ile ja bym oddała za te czterdziestostopniowe upały... jak co roku przeżywam szok termiczny, a zwłaszcza teraz, jak wraz z pierwszym dniem jesieni mamy 8 stopni na wieczór:( teraz już tylko czekam na śnieg, bo już chyba nic mnie nie zdziwi:)
zauważam jeden plus taka pogoda sprzyja tej dacie- 1.10, bo przynajmniej nie będzie mi smutno, że jest pięknie, chce się żyć, nogi same chcą iść gdzieś daleko, a ja pod przymusem mogę tylko przez niebieskie okna patrzeć na moją ulubioną porę pór roku. Na szczęście jestem coraz bardziej zmotywowana, żeby znowu rozpocząć bieganie i pływanie, do tego pierwszego jest tylko jeden warunek... odpowiedni strój :)
kontroler snu działa, A6W ściągnięte, motywacja na swoim miejscu..
no Moniśka,
padłaś, powstań, popraw koronę i zasuwaj! :)
ciao!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz