Jak co roku, gdy w powietrzu czuć już zapach jesieni, moje dni ociekają nudą... nie ma w nich nic co mogłoby kogokolwiek zaciekawić, czuję jak powoli zbliżam się do cienia i chyba za szybko z niego nie wyjdę. Ponoć jest najlepiej jak jest dobrze i źle, bo jak jest tylko dobrze to niedobrze. Zaczynam mieć to soczyście gdzieś...
fantastyczne jest to, że są jeszcze osoby, które potrafią znaleźć dla mnie czas;)
mam ochotę na coś nowego... może na jakąś nową fryzurę? Mój odwieczny problem!
jak zwykle.. 2 i dopiero zamykam oczy