Tak wiem, zapłon mam dobry.. ale niestety nie miałam kiedy podsumować tamtego weekendu, więc zrobiłam to dziś! coby troszkę nakręcić się na nowy :)
Zaliczyłabym go do tych najlepszych! serio, tyle fantastycznych emocji, śmiechu cała masa i wyborowe towarzystwo! to jest to co misie lubią najbardziej :**
Bonifacy wcina kiełbę i popija piwkiem :D taki z niego mądry człowiek... trochę z nami pogadał, najadł się i poleciał hasać, hasać, hasać
Trzymaj mnie, trzymaj!! i nie puuuuuszczaj... mmmrrr :D
♥♥♥ MY LOVE ♥♥♥
Ciśnie mi się na usta jedno zdanie, które tak często było wypowiadane na zeszłoroczne wakacje :D
ale ujmę to grzeczniej: upadłem sobie na boczek, a co...
to nie była moja pierwsza wizyta w tym miejscu, ale zdecydowanie wyróżniająca się. Aaaajj.. ten młyn! Fantastycznie jest poczuć emocje wszystkich ludzi zgromadzonych w jednym miejscu! O zgrozo, warkot silników był miodem dla mych uszu (ha ha). Nawet unoszący się metanol w powietrzu, kurz w oczach, na aparacie i butach nie przeszkadzał mi w ogóle!
Święta tego roku, miały być najgorszymi w moim życiu... i mogły. Nawet było już bardzo, bardzo blisko.. Jednak taka ze mnie szczęściara i mam obok siebie ludzi, którzy zawsze są w stanie poprawić mi humor, wesprzeć i na maksa naładować mi bateryjki!!! Uwielbiam!
-Tak, tak.. To trochę jak coś z cyklu wygłoszeń modelek, które chcą ratować wszystkie biedne zwierzątka i pragną, aby na ziemi zapanował pokój.. bla, bla bla. Jest w tym tyle romantyzmu, co w ziemniaku poezji.
A tak na poważnie.. spisaliście się! Dwóch najważniejszych mężczyzn w moim życiu i ona- mój akumulatorek! :*
To, że Alutka potrafi zarazić dobrym humorem i dodać człowiekowi energii jest fenomenem, równie niezrozumiałym co zaginięcia statków w trójkącie bermudzkim, przygotowywanie studenckich posiłków ZAWSZE z ketchupem i przyczyny klaskania przez Polaków po wylądowaniu samolotu. Tak po prostu jest, nikt nie wie dlaczego, ale nie podlega to żadnym dyskusjom.
3 psychole i pies :)
taaaka słodka! wszystkich by tylko tuliła i całowała :D
pies poszedł, jęzor został
buzi buzi
Najedliście się tak samo jak my i Hera?
tańczący z niedźwiedziami
okłady z kota, hallo hallo kot?
Tuż przed odjazdem, taka zadowolona była :D ja wręcz przeciwnie :(
ale może to wszystko przez te 40kg żwirku do kuwety w bagaju
Idealna impreza to nie taka gdzie wszystkie serwetki są złożone w łabędzie i każdy szczegół do siebie pasuje, ale taka gdzie ludzie czują się swobodnie, bo ktoś po prostu zaraża innych swoją energią!
Kilka dowodów na to, że pogoda nam nie straszna, mimo deszczu i wiatru można znaleźć inspirację.
Mi osobiście w ogóle nie wadzi ten zimny i mokry deszcz, ani ten przeraźliwy wiatr... wręcz przeciwnie! Każda kropla deszczu cieszy mnie bardziej i bardziej, dlaczego? A no dlatego, iż już wyobrażam sobie, jak później -dzięki niemu- będzie zieloniutko i jak wszystko 'ruszy z kopyta' ! Oczywiście każdy wie, że po ulewie wychodzi słoneczko i jest piękna tęcza! Wczoraj nawet miała początek i koniec. Może powinnam napisać, że dwa końce, bo w sumie nie wiadomo, który to początek :)
A co do wiatru... brzmi jak jakieś wyjące potwory, zwłaszcza nocą, ale ja już z bajek wyrosłam i teraz działa na mnie fantastycznie! Wycisza, czuję wewnętrzny spokój i szybciej usypiam. Mam nadzieję, że nie tylko na mnie wpływa w ten sposób :)
Heee, pewnie się zdziwisz jak zobaczysz to zdjęcie;*
ale mi się bardzo podoba, taxi driver :D
A tutaj zabawy wiatru z kożuchowskimi drzewami :)
Stratusy, cirusy czy jakieś tam inne, nigdy tego nie zapamiętam.. pogodynka ze mnie żadna
Aż mnie przeraża czystość tych okien :D No, co zrobić... święta idą, co prawda ciężko powiedzieć, które to, ale nie istotne, porządek musi być!
Plany na dziś.. relaks, głównie relaks! Chyba, że ktoś -jak to zwykle bywa- postanowi mi je zmienić.
Ogarnęłam wszystko, co miałam ogarnąć, wpis na bloga wrzucony, mamy 15.25, więc zostało mi jakieś 6,5 godziny do zagospodarowania...
Na wszelki wypadek, gdyby ktoś szukał nuty na dziś :)
uhuhu... dostałam tyyyyle szczęścia w jeden weekend! Mam nadzieję, że nie oszaleję!<33
Zacznę od początku...piątek.
Zrobiłam sobie wolne, miałam plan spać tak długo, aż mi się to znudzi, siedzieć pół dnia w piżamie i oglądać tv, jednak jak to zawsze bywa- wszyscy mieli wobec mnie inne plany. Od bladego świtu bombardowali mnie wiadomościami o zaćmieniu słońca. Tak więc zaspana i totalnie nieogarnięta Monika, wyszła ze swojej nory z pierza i wtedy się zaczęło.. Poranek z cyklu "Dzień świra".
Do tej pory nie potrafię tego ładnie ubrać słowa i ukwiecić, zmuszona byłabym użyć swojej opanowanej do perfekcji łaciny, której nauczyłam się na studiach. Wcale nie mam tu na myśli tych wszystkich śmiesznych łacińskich nazw gatunków.
Wróćmy do zaćmienia...
to co wdziałam:
to co widział mój aparat:
Popołudniu bardzo fajny spacerek z JołAnną!
Niestety nie mam żadnego zdjęcia, za to jest mi o 10 kg lżej :**
A wieczorem... pierwsza niespodzianka!
Późnowieczorne kino! Umiarkowanie (uwielbiam to słowo) często odchamiamy się w kinie, ale wiadomo.. niespodzianka, to niespodzianka, a ja je uwielbiam. Do tego, czekałam na ten film, a kiedy zobaczyłam zwiastun, to oszalałam! Tak o to pierwszy sukces Damiańcia zaliczony <3
Kolejny dzień, sobota, pobudka o 9.00
- to i tak nie tak źle, jak na ludzi, którzy ubóstwiają dłuuugi sen, bo grożono mi 7.30 ! ;o
Mój mężczyzna szybko pojechał na zakupy i zrobił fantastyczne śniadanie na drogę, a ja niczego tak do końca nieświadoma, leniwymi ruchami rozpoczęłam bylejakie "ogarnianie się".
Portfel, telefon, aparat i w drogę... kierunek Wrocław!
Wtedy byłam już pewna, gdzie jedziemy i co mnie czeka, właśnie w tym momencie utonęłam w oceanie szczęścia !:D
ZOO
grunt to ładnie się uśmiechać:)
Przepiękne i bardzo przyjazne zwierzątko!
Okapi- ani to zebra, ani żyrafa, może dlatego miało wszystko w czterech literach
Ulubione zwierzątko wszystkich! Booska!
omomomomommm...
-gdzie jest nemo?
-tutaj!
ku-ku!
chciał wrócić z nami do domu:)
A teraz kilka naszych szczęśliwych mord ;**
A na koniec przecudownego dnia..
Należało przyzwoicie podkreślić... trzydzieści cztery pyk! :*****
Dawno nie miałam tak fantastycznego weekendu!
DZIĘKUJĘ po raz setny! :****
Rewanż! :**
A na sam koniec... Niedziela- dniem bez biochemii!!
Czy mogłoby być lepiej? ;D
'Because I’m happy
Clap along if you feel like a room without a roof
Because I’m happy
Clap along if you feel like happiness is the truth
Because I’m happy
Clap along if you know what happiness is to you
Because I’m happy
Clap along if you feel like that’s what you want to do'
Ostatnio wiele razy miałam tu zawitać i coś stworzyć, ale zawsze inne sprawy wyskakiwały, jak królik z kapelusza i nic z tego mojego blogowania nie wychodziło.. A dziś nadeszła ta wiekopomna chwila, kiedy to już nic -kompletnie- innego ( z tych milszych rzeczy) mi nie pozostało :)
A więc podsumowując... Nie wiedziałam, że w jeden weekend da się tyle zrobić, mieć tyyyyle energii i tak dużo wydać kasy na jedną imprezę- PODZIWIAM!
Mi już dawno odezwałaby się dusza dusigrosza i poszłabym w dresach :D
No, ale dziewczyny trzeba Wam przyznać, że talent to Wy macie..
Cieszę się, że znalazłyście czas też dla mnie i nie cieszę, że o mnie zapomniałyście na koniec :p
Obiecuję się odwdzięczyć !
Teraz tak z innej beczki.. Coraz częściej zdarza mi się stać w autobusie... Całą, pokręconą jak włosy Alutki drogę, Dzisiaj frekwencja przeszła samą siebie, tylu ludzi w jednym, małym autobusie jeszcze nie widziałam! Do tego wszystkiego kierowca chciał mi porwać moje przeciwsłoneczne okulary, ale ustaliliśmy, że jak będzie trzymał dla mnie miejsce dla vipów, to się jakoś dogadamy. Heh, śmieszny gościu :) Jedyny, który nie przyprawia mnie o wstrząs mózgu podczas jazdy:)
Wracając do tematu weekendu... Od jutra (tak dla odmiany) zaczynam! Przeważnie cały piątek jest wyłączony kompletnie, bo i tak ten cenny czas spędzam na wykładach z moim ulubionym Dambem wielkouchym- tak, tak.. odkryłam nowy gatunek!
W sobotę czeka mnie coś, o czym zielonego pojęcia nie mam i czym bliżej tym bardziej zaczynam się bać:*
Pewnie w kolejnych dniach się tym pochwalę, bo jak nie ja, to kto?!
No dobra, tyle wypocin wystarczy, mało to mądre było, ale co mi tam, wiedzcie co się u mnie dzieje!
A tymczasem zamierzam rzucić się na łóżko i nie wstać do późnej godziny jutrzejszego dnia.
taaaaaaaak ogromnie się cieszę na myśl o weekendzie! <3
czekam z utęsknieniem na Cięę!
Ten poniedziałek miał być tym pechowym, ale chyba nie jest i nie będzie :) Od samiutkiego rana (czyt. 5.30) już należał do tych najgorszych, nie podobał mi się wcale, a wcale. Kiedy tylko skończył się pierwszy wykład, było tylko lepiej!
Kwiatki, kwiatuszki
Dzień kobiet, coroczne święto obchodzone 8. marca, jako wyraz szacunku dla ofiar walki o równouprawnienie kobiet. Hah, troszeczkę mijamy się z celem.
Dla mnie osobiście to święto jest tyle ważne co 13-nastego w piątek, czy zeszłoroczny śnieg, nie zaliczę go do tych najważniejszych w moim życiu. Muszę jednak przyznać, że zawsze miło jest wiedzieć, że ktoś o mnie pamięta. Moi mężczyźni o mnie pamiętali :) a jak u Was?
Drodzy Panowie, co Wy byście bez radia, czy innych mediów zrobili, prawdopodobnie zginęlibyście marnie:)