czwartek, 12 lutego 2015

przedwiośnie

Dziś w pogodni za słońcem,
nie mogłam się powstrzymać, musiałam...

Zaczęło się od odwiedzin biedronki, więc chyba już idzie wiosna :)









czwartek, 5 lutego 2015

Bez tytułu

Cóż... Nie wiem nawet, co mam napisać... Znacie ten moment, kiedy świat wali się na głowe?.. To jest właśnie mój moment.
Wierzę w taki jeden fakt, że kiedy coś nie zostało wypowiedziane, to tak naprawdę to nie istnieje. Wiele ludzi się za tym chowa! Nie zdając sobie nawet z tego sprawy.
Coś w tym jest... ( 3 kropki nienawiści) pomimo tego, że np. dwie osoby o czymś wiedzą, czują, to dopóki nikt o tym nie powie głośno, wszyscy udają, że nic się nie dzieje, że tak, być może będzie lepiej. Racja, sama często z tego korzystam. Wiadomo, że póki to 'coś', rozmyte w gąszczu codzienności i innych myśli jest pierdołą, nic złego stać się nie może. A co jeśli to zabrudzenie obiektywu nie jest w cale takie małe? Co jeśli jest lepką, miętową czekoladą?... No właśnie.. Co wtedy?

sobota, 31 stycznia 2015

100 lat


Nie wierzę, że wrzucam zdjęcia tego miasta... ale ostatnio chyba w nic już nie wierzę, a zwłaszcza w siebie :) tak to mnie los pokarał, począwszy od miejsca zamieszkania.
Rzeczy niemożliwe stają się możliwymi, a świat wywraca się do góry nogami.
Tak jak to dzisiaj pięknie nazwaliśmy... zewnętrzna część ciała nakryła się wewnętrzną, ajj.. tyle inspiracji popłynęło ze zwierzaka przy drodze, którego ciężko było już zidentyfikować, czym faktycznie był :)

Łał, to takie kwaśne, że aż w oczy piecze.





Jeszcze tylko brakuje rycerze na białym koniu... ale żenada...






I przechodząc do sedna sprawy.. Wszystkiego Najlepszego! <3
Czym dłużej myślę, tym bardziej wiem, że nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba! 

reszta życzeń później :***


piątek, 23 stycznia 2015

zima


w końcu śnieg! tak bardzo na niego czekałam. Fakt, że deczko spóźnił się, ale lepiej późno, niż wcale:)




czwartek, 1 stycznia 2015

na koniec..

tak się bawiły fontanny:)

Nie wiem czy zmiana ostatniej cyferki zdziała coś w moim życiu, raczej wątpię :) kolejne pół roku będę żyć z 14-stką w głowie, nie jestem ani szczęśliwsza, ani lepiej się z tym nie czuję. Ten ostatni miesiąc, który zawsze wiele dla mnie znaczył, tym razem stracił w moich oczach. Nie odczułam ani świąt, ani sylwestrowej zabawy. Jeśli chodzi o ostatnie, to chyba już tradycja. Może któregoś roku naprawdę się uda, głęboko w to wierzę! No ale co zrobisz? -nic nie zrobisz... a szkoda, bo można było.

Jedyne co bardzo mnie cieszy... Weszłam w ten Nowy Rok ze spokojnym sumieniem i myślę, że dałam radę naprawić wszystko, co ciągnęło się za mną długi czas, a na czym cholernie mi zależało:)
Jaki był rok 2014? -Myślę, że udany, nie mam mu zbyt wiele do zarzucenia, a może nawet wręcz przeciwnie. Czasami musi być okrutnym tyranem, żebyśmy mogli w siebie uwierzyć i zauważyć jak bardzo jesteśmy silni.